Wynik na granicy tego co dzialo sie w spotkaniach z Roma swego czasu.
Nie takiej drugiej polowy sie spodziewalem. Cale szczescie Milito wrocil i od razu uklul (po fantastycznej akcji Maicona) co uspokoilo sytuacje. Piec bramek Interu, wszystkie zdobyli napastnicy. Przez caly ubiegly sezon tylko raz z Roma zdobylismy cztery bramki, w tym sezonie mamy juz trzy spotkania z taka lub wieksza zdobycza.
Na pewno w pierwszej polowie brylowal Mario, ktory przy wszystkich czterech golach mial wiekszy lub mniejszy (raczej wiekszy) udzial. To byl jeden z najlepszych, jezeli nie najlepszy wystep mlodego Wlocha w dotychczasowej karierze. Tak zartujac z jego zachowania przy karnym to mial poniekad nosa bo gdyby strzelal zaliczylby pewnie klasycznego hatrika. Zreszta w pierwszej polowie pomimo wysokiego prowadzenia zmarnowalismy co najmniej trzy dogodne sytuacje do podwyzszenia prowadzenia.
Jak dobrze pamietam w niedziele gramy z Livorno wiec spodziewam sie kilku roszad w pierwszym skadzie typu Vieira za Cambiasso.



