Kadra Liverpoolu na środowy mecz: Reina, Cavalieri, Carragher, Ayala, Darby, Insua, Agger, Kyrgiakos, Kuyt, Lucas, Benayoun, Aquilani, Babel, Mascherano, Spearing, Plessis, N'Gog, Woronin, Torres.
Tak więc Aurelio i Johnson (podobnie jak Gerrard, Skrtel, Kelly i Riera, o których już wcześniej wspomniałem) na pewno z Lyonem nie zagrają. Całe szczęście, że Torres będzie mógł wystąpić (chociaż na pewno nie cały mecz), bo inaczej nasza formacja ofensywna wyglądałaby naprawdę bardzo słabo. Powrót Aggera również cieszy, bo oglądanie Kyrgiakosa w pierwszym składzie jest zajęciem cholernie stresującym. Problemem na pewno jest obsadzenie prawej obrony, bo jedynym dostępnym prawym defensorem jest Darby, który może czyścić buty nawet Degenowi, o Johnsonie czy Kellym nie wspominając.
Opcją na prawą stronę jest również Carragher, ale jak patrzę na jego walory szybkościowe (a raczej ich brak) czy też formę, jaką ostatnio prezentuje, to nóż w kieszeni mi się otwiera.



