Pierwsza połowa fatalna, ale w sumie wreszcie dostałem odpowiedź na nurtujące mnie pytania dlaczego Inter ma takiego pecha jak rykoszety, samobóje, kiksy w LM? Jak sie gra tak pasywnie to nie ma szans, żeby zdarzyly sie one w nasza strone. Całe szczescie w drugiej połowie Dynamo cofneło sie, do 60 minuty w sumie grali dobrze, na szczescie potem na boisku była juz tylko jedna druzyna. Gdyby nie indolencja Eto'o i Balotellego powinno byc 5-1 wiec dziwi zachwyt pana Feddka na tym jak to Dynamo zasłużyło na punkty. Mieli jakas okazje poza rykoszetem Szewy? Inter nie grał wielkiego meczu, ale trzeba oddac im chwałe że to zwyciestwo wydarli walka, cierpliwościa i wolą zwycięstwa i tylko brak skuteczności im przeszkadzał w spokojniejszej grze. Pomijam juz fakt, że w lidze włoskiej Inter nigdy nie ma tylu strat, niedokładności, elementarnych błedów przy przyjęciu piłki - to jest zastanawiające. W 85 byliśmu w dupie, teraz jedziemy na Camp Nou jako lider. Można odetchnąc i tam zagrac bez presji.
Oddzielny akapit własnie dla pana redaktora Feddka. Pomijam juz jego stronniczość i zachwyty nad Dynamem to czy on naprawde uważa, że Motta nic nie wniósł do gry Interu? A to, że przez cała druga połowe Inter broniąc trójka a potem dwójka (Maicona nie licze) i w zasadzie niewiele groźnego dziło sie pod bramka Julione a Inter siedział na Dynamie jak na czereśni to czyja zasługa? Chyba nawet Wojtek Jagoda jest lepszy, bo zauważa że momentami coś dzwoni.
ps. Ma ktoś dostep do jakichs statystyk ile km wybiegali piłkarze w LM czy cos podobnego. Jakos mam dziwne przeczucia że Interisci biegaja mniej



