Nie zaczaiłem ironii Babel.
Chodzi o formę. Bezbarwna gra nie bierze się znikąd. Piłka nożna to nie jest jakaś metafizyka. Piłkarze grają dobrze albo nie grają dobrze. Od pewnego czasu część zawodników gra poniżej możliwości. O ile w ubiegłym sezonie grając poniżej możliwości i tak udawało się większość spotkań wygrywać o tyle 'dziś' już nie idzie tak dobrze.
Messi i Alves pod formą, Iniesta na ataku słabo - powinien odpocząć a potem wrócić do pomocy, Henry musi wrócić do gry w ogóle.
Poprzedni sezon a konkretnie metody treningowe podczas niego wykorzystywane dały taką grę i takie wyniki, że jestem w stanie te metody w pełni zaakceptować. Oczywiście nie liczę na powtórkę ubiegłego sezonu, ale pamiętam o tym jak to jest z formą. Chcąc osiągnąć dajmy na to 85% formy w danym okresie, trzeba wcześniej przez pewien czas grać na dajmy na to 55%.
Od połowy października (po przerwie reprezentacyjnej) gramy dość słabo i nawet manita z Saragossą tego nie zmienia. Wyniki zdecydowanie poniżej oczekiwań i nawet biorąc pod uwagę, że przy odrobinie szczęścia (pierwszy mecz z Rubinem czy samobój w ostatniej akcji z Osasuną) mogły być lepsze to i tak gra nie była tak dobra jak byśmy sobie tego życzyli.
Nie jestem pewien zwycięstwa nad Interem, ale jestem pewien, że będziemy grać lepiej niż w ostatnich spotkaniach.
Oczywiście mogę się mylić i może gramy słabo bo gramy słabo. Jednak póki co zostanę przy swoim i uważam, że forma wróci. Trzy tygodnie podczas których grać będziemy wyjazd z Athletic, Inter, Real i derby z Espanyolem to chyba okres aspirujący o budowę pod niego odpowiedniej formy.


