Ciekawe ile w tym prawdy, a ile bajek wynikających z braku lepszych tematów. Chociaż pamiętam, że w tamtych czasie dużo mówiło się o zainteresowaniu tym graczem możnych klubów. Sporo właśnie o Interze. Citko miał talent i bardzo szkoda, że tak pechowo skończył. Kto wie jak potoczyłaby się jego kariera gdyby wyjechał na Zachód.Nie chore kolano ani strach przed grą w Anglii sprawiły, że Marek Citko nie podpisał kontraktu z Blackburn Rovers. Polak czekał na finał rozmów z Interem i Liverpoolem - zdradza "Magazyn Sportowy", dodatek do "Przeglądu Sportowego".
Piłkarscy kibice z pewnością pamiętają, ile emocji wzbudzał transfer Marka Citki do Blackburn. Ekscytowano się sumą (mówiono o 4 milionach funtów), za jaką napastnik Widzewa miałby zmienić klub.
Gdy Citko odrzucił ofertę, wszyscy zastanawiali się - dlaczego. A to mówiono o złym stanie jego kolan, a to, że wystraszył się wyzwania. Okazuje się jednak, że Citko czekał na sygnał od lepszych klubów, bo z dwoma był już po słowie. Jego menedżer negocjował umowy z Interem mediolan i Liverpoolem. Wszystkie plany pokrzyżowała jednak kontuzja ścięgna Achillesa.
Magazyn Sportowy


