Przed spotkaniem z Del Potro zgrywał twardziela, ale jak przyszedł czas oficjalnego pożegnania przy pełnej paryskiej hali to jednak łezka mu się w oku zakręciła. Szkoda, że nie zmienił swojej decyzji o odłożeniu rakiety, bo bez niego światowy tenis straci sporo koloru. Może w ostatnich miesiącach nie był w wybitnej formie, może nie odgrywał już takiej roli w męskim tenisie jak kiedyś, ale zawsze z przyjemnością oglądałem go na korcie.
Chodziły nawet plotki, że oficjalnie pożegna się ze sportem w Melbourne, podczas Australian Open. Sam Marat już chyba nie miał motywacji by powalczyć raz jeszcze.
W karierze wygrał dwa szlemy, ale gdyby nie ta jego nonszalancja i rozrywkowy tryb życia to pewnie kilka kolejnych by dołożył. No ale, w końcu dzięki takiemu, a nie innemu stylowi bycia zjednał sobie tylu fanów, w tym mnie
Jego mecz z Federerem w półfinale Australii - absolutnie legendarny.
http://www.fft.fr/bnpparibasmasters/2009_en/?id=5528
Tutaj link z materiałem, gdzie o Maracie wypowiadają się jego koledzy z kortu. Fajnie, że tylu ich było dzisiaj na korcie by go pożegnać.
Spasiba, Marat!



