łoo matko, ale nudny mecz...
Widać, że JUVE grał najmniejszym możliwym nakładem sił. No niby to i logiczne bo ciężkich meczy w najbliższym czasie nie brakuje, ale mimo wszystko spodziewałem się czegoś wiecej. W zasadzie mecz bez historii, pozytywnie Poulsen, Grosso Caceres i Chiellini, choć niczego wielkiego nie pokazali. Reszta albo niewidoczna, albo słaba (Amauri i niepewny Canna)
No i z Del Piero i Diego JUVE grał 4:3:1:2. Przynajmniej tak wnioskuje po ilości spalonych Del Piero bo konstruktywnej gry było tak mało że ciężko coś powiedzieć.


