Matri wybił się jeszcze przed Didą, przeleciał nad nim celowo unikając kontaktu (który grozi urazem w niektórych sytuacjach), w powietrzu złożył się do lądowania jak skoczek w dal i runął na ziemię jakby wpadli na niego rozpędzeni Gattuso z Ambrosinim co najmniej.
Jeśli to nie było w stylu Gilardino, to nie wiem, co było. Obaj piłkarze się ośmieszyli swoim zachowaniem, ale Matri skompromitował dodatkowo dzisiejszą wypowiedzią.



