Dobre sytuacje mieli Marcelo i Higuain, niezłą Benzema. Ale tak się kończy, jak się zwleka ze strzałem.
Barcelona w ogóle nie grała tego, co gra zazwyczaj - nie klepali sobie swobodnie piłki na połowie rywala i nie stwarzali 50 tysięcy świetnych sytuacji, długo nie mogli się przebić i grali długimi podaniami. Posiadanie piłki mieli wysokie (57% to jednak nie tak dużo jak na ich standardy), ale w ogromnej większości z dala od bramki Realu. Tak, to była zasługa Realu w bardzo dużym stopniu. Ostatnie pół godziny to już była dominacja Barcelony, gdy Real nie bronił już tak dobrze po stracie gola i na boisku nie było najlepszego gracza ofensywnego - Ronaldo, lecz i tak było daleko do tego, co było nawet z Interem. Po części przyczyną był jeden zawodnik mniej, ale Barcelona w tym meczu nie miała więcej dobrych okazji niż Real. Przynajmniej bez liczenia.



