Re: Juventus Turyn cz.2 (zbiorczy)

Awatar użytkownika
(L)oczkerson
O Captain! My Captain!
Posty: 11675
Rejestracja: 01 gru 2004, 12:52
Reputacja: 621
Lokalizacja: W-wa

Re: Juventus Turyn cz.2 (zbiorczy)

Post autor: (L)oczkerson » 14 gru 2009, 11:47

po takich wzmocnieniach (melo :haha: )
Melo to dalej zdecydowanie lepszy zawodnik od jakiegokolwiek defensywnego pomocnika MIlanu. Nie wspominając o Sissoko i Marchisio. Owszem jaka jest jego forma każdy widzi (choć Melo oddać trzeba też kilka rewelacyjnych meczy jak z Romą czy Sampą), to mimo wszystko nie jest to wina Melo, a trenera. Defensywna pomoc to ta formacja, gdzie taktyka ma największe znaczenie. W JUVE taktyki nie ma, drużyna jest kompletnie niezorganizowana i nie wie jak ma grać, panuje chaos, zarówno w destrukcji jak i w rozegraniu, nie ma pomysłu i ciągłości w grze i to tylko i wyłącznie wina Ferrary. Dostał dokładnie takich graczy jakich chciał, piłkarzy dużego kalibru i w gigantycznej formie (Melo w Pucharze Konfederacji grał znakomicie, sezon Diego był wręcz niesamowity), a mimo tego wyszła klapa i doskonałym przykładem na to jest wspomniany przez ciebie Melo. W JUVE ogólnie zawodzi, a w reprezentacji Brazylii gra znakomicie, nie popełnia żadnego z tych błędów jakie są w jego grze normą w JUVE, a to wynika tylko z tego, ze Brazylia to znakomicie zorganizowany zespól, fantastycznie ułożony taktycznie i tam Melo nie miota się jak gówno w betoniarce, bo wie co ma robić. Można pisać, że JUVE gra słabo bo zawodzi Melo, ale to gigantyczna krótkowzroczność. Wszak prócz niego w środku pomocy jest jeszcze Marchisio, Sissoko, świetnie dysponowany Poulsen, który wreszcie regularnie gra na poziomie pierwszego składu (gdyby tak grał rok temu Melo pewnie by był zbędny) i Diego. A gra w pomocy dalej nie wygląda, nawet jak rywal jest po prostu slaby. Ciężko to wszystko zwalić na jednego Melo :wink: który zresztą stał się klasycznym przykładem kozła ofiarnego.
u was sezonu przejściowego nie ma
Owszem ten sezon miał być pierwszym sezonem pełną gębą od degradacji, warunek był jeden. Ciro sobie poradzi...

Wróć do „Włochy”