Rada Miejska nie zajęła się Widzewem i ŁKS
Rada Miejska prawdopodobnie na środowej sesji nie będzie się już zajmować sprawami Widzewa i ŁKS. Radni w głosowaniu nie zgodzili się na wprowadzenie do porządku obrad projektów uchwał o dokapitalizowaniu kwotą 1 miliona złotych na okres jednego roku spółki akcyjnej Widzew oraz o stworzeniu przez miasto nowej spółki ŁKS z kapitałem założycielskim 1 miliona złotych.
Wyniki obu głosowań były bardzo jednoznaczne, prawdopodobnie dlatego, że w klubach radnych została zastosowana dyscyplina. Wiadomo, że kwestia dokapitalizowania Widzewa nie ma wielkiego znaczenia, bo nawet właściciel klubu nie jest takim działaniem zainteresowany. Natomiast duże emocje wywołuje sprawa projektu uchwały dotyczącej ŁKS. Możliwe zatem, że w późniejszej części sesji zostanie ponowiona próba wprowadzenia tej uchwały do porządku obrad.
Kibice obu klubów pojawili się w środę pod urzędem miasta. Wcześniej przyszli fani ŁKS, którzy już od godz. 8 zbierali się przy Piotrkowskiej 104. Większości z nich udało się wejść na salę obrad, zajęli wszystkie miejsca przygotowane dla mieszkańców Łodzi chcących obserwować obrady. Kibice Widzewa zebrali się pod Centralem, by zaprotestować przeciwko inwestowaniu miejskich pieniędzy w prywatną spółkę.
Przed godziną 10 kibice Widzewa przemaszerowali spod Centralu pod siedzibę urzędu i tam kilkoma okrzykami wyrazili swoją opinię. Po kilkudziesięciu minutach rozeszli się. Najważniejsze jest to, że mimo iż pod urzędem były jednocześnie liczne grupy kibiców Widzewa i ŁKS, to było spokojnie i nie doszło do żadnych awantur. Fanów obu drużyn oddzielały od siebie siły policyjne, które były chyba najliczniejsze, pod urząd ściągnięto nawet polewaczkę.



