Całkowita dominacja od początku do końca, no i tym sposobem Real ma lepszy bilans bramek od Barcelony, co też jest sztuką.
Nie chciałbym kogoś szczególnie wyróżniać, bo wszyscy zagrali dobrze, bardzo dobrze, lub przynajmniej solidnie, ale wiadomo, że Marcelo z dwiema asystami, Higuain (to drugie trafienie wyborne
Rafael ogólnie nie biorąc pod uwagę trafień znacznie podnoszących ocenę (nic mu nie chcę tu ująć) na pewno nie zagrał wielkiego meczu, ale postęp w jego grze jest ogromny, nie kaleczy już gry, jest aktywny i może realnie liczyć na regularne występy także po powrocie Kaki, od którego prezentuje się... lepiej. Benzema potwierdził wnioski z meczu z Valencią, że zaczął grać wyraźnie lepiej i to też cieszy.
Jednak najbardziej cieszyła mnie duża dokładność przy długich podaniach wszerz boiska, których było naprawdę wiele, a należy pamiętać, iż ekspert od takich zagrań dziś nie grał.
Szkoda tylko tych dwóch zupełnie niepotrzebnych żółtych kartek, zwłaszcza ta Ramosa bardzo głupia i w dodatku wyklucza go z meczu z Osasuną.
Rywal był dziś słaby, Real zrobił im z dupy jesień średniowiecza, czyli to, co powinien z tak dysponowanymi przeciwnikami robić zawsze. Pellegrini odwala kawał dobrej roboty i od jakiegoś czasu w końcu to widać. Nie oznacza to jednak, że nie ma czego poprawiać, bo pressing czy podwajanie krycia nadal mogą być lepsze. To lepiej było widać z Valencią, nie z Zaragozą, ale jednak. Co do ofensywy i kontroli piłki jestem spokojny, tu potrzeba tylko dalszego doskonalenia zgrania, a efekty będą coraz lepsze.
Następne spotkanie będzie dużo trudniejsze, ale do niego jeszcze sporo czasu.



