real ma swoja historie. owszem. historie krwi niewinnych ludzi, mieszkancow guernici. ma w swojej historii zolnierzy w szatni rywali, przechwytywanych sila graczy, ustawiane mecze przez sedziow na prosbe generala i kilka innych ciekawych i chlubnych momentow
ciagle jaracie sie 6 pucharami wygranymi w czasach w ktorych barcelona nie miala prawa wygrywac w hiszpanii (a mimo tego wygrala 5 pucharow w jednym roku) a wypieracie sie tej ciemnej strony waszej historii
hipokryzja czystej wody. boli was to tak ze w wyjatkowo zalosny sposob ironizujecie na temat barcelony i tego ze jest wiecej niz klubem.
ciagle czytam ze sedziowie pomagaja, ze przeciwnik nie kosi i sie sam kladzie (tak. jak my gladko osmieszylismy wyjatkowo slaba druzyne saragossy to kibice realu pisali ze nasz przeciwnik nie faulowal i nie walczyl. wczoraj zapewne walczyl na calego), ze i tak jestescie lepsi bo macie 9 pucharow i jakis mozg uznal was za najlepsza druzyne XX wieku (mimo ze byl nia wielki milan przelomu lat 80-tych i 90-tych). czytam i nie moge sie nadziwic
bo sa to zwykle brednie ludzi ktorym ktos zrobil pranie mozgu. trzeba byc wyjatkowo opornym by nie zauazyc jaka historie miala barcelona i dlaczego nazywano ja wiecej niz klubem (podpowiem - ma to cos wspolnego z wojna domowa i zakazem uzywania jezyka katalonskiego). trzeba tez byc wyjatkowym hipokryta by nie przyznac jak bardzo realowi pomagal dyktator i ludobojca i ze mialo to ogromny wplyw na pewne sprawy. trzeba byc tez pozbawionym wstydu by pisac niektore rzeczy bo real to klub ktoremu pomagano najbardziej w europie w sposob nie majacy nic wspolnego z fair play. do tego trzeba byc naprawde zaslepionym by nie widziec jak smieszny jest styl prowadzenia tego klubu - nie liczenie sie z nikim i z niczym. wydawanie nie swoich pieniedzy, robienie zalosnej szopki medialnej z pucharami wygranymi 50 lat temu i bajania o najlepszym klubie w historii
czasem czlowiek strasznie sie zenuje czytajac ze czarne jest biale a zamiast podlogi na dole jest sufit
hala madrid



