Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18584
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2416
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Kluchman » 21 gru 2009, 0:02

Nikt nie ironizuje z tego, czym było więcej niż klub. Było. Obecnie nie jest tym samym, bo być nie może. Hasełko jednak pozostało i jest wykorzystywane w zupełnie innych celach niż te, dla którego zostało utworzone. Mimo to wielu się tym jara. Idąc twoim tokiem myślenia, trochę zabawne.

Gdybyś nie wpadł tu w tym celu, w którym wpadłeś - czyli oczernienie Realu - to być może zauważyłbyś, że napisałem, iż Zaragoza zagrała bardzo słabo (i to kilka razy). Nie pasowałoby jednak do ogólnego wydźwięku twego posta.

Zarzucasz po raz n-ty, że Real nie wydaje na transfery swoich pieniędzy. Nie wiem tylko dlaczego ciągle zapominasz, że te pieniądze Real będzie musiał zwrócić, bo nie dostał ich, tylko pożyczył. Potrzebny jest sukces sportowy, a rywal jest obecnie bardzo mocny - innej drogi nie było.

W jakąś pomoc Franco generalnie wierzę i się tego nigdy nie wyparłem, aczkolwiek chętnie bym poznał źródła tych wszystkich informacji - inne niż frustrackie artykuły el mundo deportivo, które często pisze różne bzdury na temat Realu i trudno traktować ich poważnie. Prawdopodobnie wszystko to jest rozdmuchane przez pewnych dziennikarzy/ludzi związanych z wiadomym klubem. Historia ogromnie pokrzywdzonego w przeszłości, przez "splamionego krwią" rywala dobrze się sprzedaje. Pisanie jednak, że 6 Pucharów Europy to zasługa generała i dlatego Real nie może być najlepszym klubem XX wieku (nie jakiegoś okresu skoro przywołujesz Milan Sacchiego, a całego wieku i nie najlepszej jednej drużyny na przestrzeni tego wieku) to już pewna przesada i wynik prania mózgu, o którym wspomniałeś lub czegoś głębszego, gdyż wpływy Franco tak daleko sięgać nie mogły. Mógł mieć jakiś mniejszy lub większy wpływ na rozgrywki w Hiszpanii (co i tak trudno udowodnić, bo zeznań świadków jak dotąd spotkałem jedno - jakiegoś piłkarza Barcelony - a zbyt wielu nagrań z tamtych czasów nie ma, by istniała możliwość weryfikacji gwizdania przez sędziów pod Real, karabinów w szatni też nikt nie udowodnił). Dlaczego jednak to Real jest splamiony krwią to już chyba nigdy nie zrozumiem :lol: Nawet jeśli by przyjąć, że wszystko to prawda, to Real nie miał wpływu na to, komu kibicował generał i klub za nic z tamtych rzeczy nie odpowiadał. Co za tym idzie pisanie o czarnym klubie z Madrytu też jest dość zabawne.

Wróć do „Hiszpania”