Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

jack-sub
Skład B
Skład B
Posty: 95
Rejestracja: 21 sie 2005, 11:40
Reputacja: 0
Lokalizacja: Piła

Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: jack-sub » 21 gru 2009, 3:10

Warto dodać, że finał CdR, będący następstwem półfinału wygranego przez Real 11-1 i rzekomej wizycie żołnierzy w szatni Barcelony, zakończył się zwycięstwem... Athletiku Bilbao. Basków, którzy podobnie jak Katalończycy, dążyli do autonomii i podobnie jak oni, byli naturalną opozycją i problemem rządu generała.

ciagle jaracie sie 6 pucharami wygranymi w czasach w ktorych barcelona nie miala prawa wygrywac w hiszpanii (a mimo tego wygrala 5 pucharow w jednym roku) a wypieracie sie tej ciemnej strony waszej historii
To może kilka statystyk, na potwierdzenie twojej tezy, że Barca nie miała prawa wygrywać w Hiszpanii.
Licząc od zniesienia autonomii katalońskiej przez generała w 1938, do samej śmierci Franco tytuły zdobyte odpowiednio przez Barcelonę i przez Real:
Liga hiszpańska: Barcelona - 1945, 1948, 1949, 1952, 1953, 1959, 1960, 1974 - 8 tytułów.
Real - 1954, 1955, 1957, 1958, 1961, 1962, 1963, 1964, 1965, 1967, 1968, 1969, 1972, 1975 - 14 tytułów.
Puchar Króla - Barcelona - 1942, 1951, 1952, 1953, 1957, 1959, 1963, 1968, 1971 - 9 zwycięstw.
Real - 1936, 1946, 1947, 1962, 1970, 1974, 1975 - 7 zwycięstw.
Puchar Uefa - Barca - 1958, 1960, 1966. Real zdobywał w latach 80 -tych.
Puchar Europy - Przewaga Realu o 6 pucharów.

Biorąc jednak trofea zdobyte na hiszpańskim podwórku, bo do niego ograniczała się władza generała Franco, Barcelona zdobyła 17 tytułów, a Real zdobył ich 21. Zaiste, przygniatająca różnica. Biorąc pod uwagę inną hierarchię trofeów w tamtych czasach (Copa del Rey miał dużo większe znaczenie niż dotychczas), wychodzi na to, ochłapów Barcelonie nikt nie pozostawiał. Co ciekawe, Athletic Bilbao, zdobył CdR za czasów Franco dziewięciokrotnie, a mistrzostwo Hiszpanii trzykrotnie.
Same liczby, aż trudno uwierzyć, patrząc na oburzenie, z jakim o tych czasach mówią fani Blaugrana.

Hasło 'więcej niż klub' z pewnością ma dla Katalończyków wielkie znaczenie. Chylę czoła, bo okoliczności w których powstało z pewnością są wyjątkowe (mimo chyba wrodzonej buntowniczości Katalończyków). Z tym, że dzisiaj zatraca swoje pierwotne znaczenie i coraz bardziej ograniczane jest do zwykłego sloganu, który jest motywem głównym dobrze sprzedających się koszulek, piłek, etc. Szeroko pojęta akcja marketingowa. Między innymi dlatego skrajnie irytuje mnie powtarzanie przez zdecydowaną większość "więcej niż klub" przy okazji ściągnięcia jakiegoś chińskiego dzieciaka na mecz na CN, czy nawet wspomagania różnych fundacji, bo to na bazie powodów politycznych i dążeń autonomicznych powstało to hasło, a nie akcji organizowanych przez większość wielkich klubów, niespecjalnie się tym jednak afiszujących.

I to właśnie używanie słów, których znaczenia się nie zna, do promowania idei, które lekko się zdezaktualizowały, w celu osiągnięcia odpowiednich zysków marketingowych w taki sposób, aby nikt się tego nie dopatrzył jest dla mnie prawdziwą hipokryzją.
Tyle z mojej strony w temacie o hipokryzji.

Wróć do „Hiszpania”