Villa przeszła dzisiaj w końcówce meczu sama siebie. Wyłożyć Torresowi w 93 minucie piłkę na tacy to naprawdę niezły wyczyn. Wiadomo, że kto jak kto, ale Hiszpan wykończenie akcji ma świetne i takich szans z reguły nie marnuje.
A podobnie jak w pierwszym meczu między tymi zespołami, tak i dziś podopieczni O'Neila prezentowali się IMO lepiej. Tyle, że wtedy strzelali bramki, a dziś mieli z tym duży problem. Wystarczy przypomnieć szanse Downinga, Agbonlahora, czy tę główkę Carewa tuż obok słupka. Szkoda mi Villi, bo po takiej frajerskiej porażce trudno nie być wściekłym.
BTW, ewidentnie karny należał się gospodarzom, sędzia się nie popisał.
E: Bym zapomniał. Mam nadzieję tylko, że z Johnsonem nic poważnego. Chyba nie, bo schodził o własnych siłach. A obecnie to zdecydowanie najlepszy angielski prawy obrońca i chyba jedyny udany transfer The Reds w tym oknie. Jeśli kogoś przeoczyłem, to poprawcie.



