No to się tutaj chyba nigdy nie zgodzimy, bo dla mnie Ando był ponownie gorszy niż wyklinany Gibson. Irlandczyk zagrał przynajmniej jedną genialną piłkę i miał kilka udanych akcji. NIe zagrał dobrze, ale jak już wcześniej wspomniałem - poprawnie, bez większych baboli. Brazylijczyk zaś był w mojej opinii jednym z najgorszych na boisku.Anderson to chyba obok Rooneya piłkarz, który coś tam pograł.
No i oczywiście, że Kuszczak winny przy bramce. Fosterowi by pewnie co niektórzy szybciej wypomnieli tą sytuację


