Re: AC Milan (zbiorczy)(cz.2)

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8192
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Re: AC Milan (zbiorczy)(cz.2)

Post autor: Wilmore » 06 sty 2010, 22:51

Ambrosiniemu w przerwie odstawili turyńskie wzmacniacze ( ;) ), przez co w drugiej połowie grał już zdecydowanie słabiej.
Pokrótce o sędzim: dwa ewidentne karne dla Milanu w pierwszej połowie, trzeciego w drugiej bym już nie podyktował, choć to sytuacja stykowa. Parę sytuacji mógł puścić, parę mógł odgwizdać, ale większych błędów nie popełnił - poza drugą bramką Borriello, która padła po spalonym, minimalnym jednak (jak spojrzeć na ustawienie bocznego, to trudno się dziwić, że na tak minimalnej odległości się pomylił).
kiedy ostatnio dostaliśmy 3 karne - wszystkie 'miękkie''?
Właściwie tylko co do ostatniego można mieć wątpliwości - kontakt w pierwszym był ewidentny, trudno się dziwić Ambrosiniemu, że wykorzystał, drugiego nawet nie ma co tłumaczyć.
Milan dziś w bardzo kombinowanym ustawieniu, nie zagrał wspaniale, ale na Genoę to wystarczyło - to jest najważniejsze. Za Carlo z taką Genoą może i byśmy wygrali, może przegrali, na pewno jednak po ciężkim i wyrównanym boju. Teraz nie ma Cafu, Maldiniego, Kaki, Rui Costy czy Shevy, a wynik jest znakomity. Milan staje się drużyną, a nie zbieraniną indywidualności, wszyscy walczą, starają się, o to mi właśnie chodzi - łatwiej mi znosić porażki za Leo, niż remisy za Carlo właśnie ze względu na tę ambicję i wolę walki piłkarzy.

Nie przekonał mnie dziś Huntelaar, ale jak mógł przekonać, skoro wszedł w momencie, gdy mecz był przesądzony. Taka jego rola niestety, skoro Borriello gra tak, jak gra - widać gołym okiem, że Włoch jest lepszy i naprawdę bardzo wiele daje zespołowi.
Pomimo podobno jakiegoś drobnego urazu Pirlo, braku Pato i Seedorfa nasza gra wyglądała naprawdę nieźle, nawet po zejściu Andrei. Piłkarze wypełniali zadania boiskowe, musiałbym upaść na głowę, żeby przy wyniku 4:1 oczekiwać od zespołu ofensywnej gry i starań na parę dni przed szlagierem z Juventusem. Znakomicie zaprezentował się Ambrosini, Gattuso co najwyżej przyzwoicie, ale czego oczekiwać po piłkarzu o takiej charakterystyce, gdy nie ma z kim powalczyć? Nie oczekuję od niego tego, co dziś prezentował Ambrosini, prawdziwy probierz możliwości czeka na Gattuso w niedzielę. O ile zagra, bo raczej przed nim w kolejce będą Pirlo, Seedorf, Ambrosini i chyba również Beckham.
Naprawdę fajnie prezentował się Antonini, Abate ze względu na ofensywne ustawienie Anglika nie grał za bardzo do przodu, znakomite momenty Ronaldinho i Borriello wystarczyły do rozbicia Genoi. Niby super, ale należy pamiętać o tym, jak wyglądało pierwsze kilkanaście minut po bramce dla Genoi i frajersko niewykorzystany rzut karny. Nadal wiele jest do poprawienia, najważniejsze jest jednak to, że pomimo takiej sytuacji personalnej, jaka jest, że w zespole brak gwiazd i nie zanosi się na transfer - Milan jest w stanie gromić rywala i grać naprawdę nieźle nawet z takimi piłkarzami, jak Antonini czy Abate.

I na koniec najpiękniejsza rzecz dziś - gest Beckhama. Nigdy go nie lubiłem, nigdy go nadto nie ceniłem, zawsze uważałem za przeciętnego skrzydłowego i przecenianego ze względu na wartości marketingowe, ale pokazał dziś, że człowiekiem jest wielkim.

Wróć do „Włochy”