Pokrótce o sędzim: dwa ewidentne karne dla Milanu w pierwszej połowie, trzeciego w drugiej bym już nie podyktował, choć to sytuacja stykowa. Parę sytuacji mógł puścić, parę mógł odgwizdać, ale większych błędów nie popełnił - poza drugą bramką Borriello, która padła po spalonym, minimalnym jednak (jak spojrzeć na ustawienie bocznego, to trudno się dziwić, że na tak minimalnej odległości się pomylił).
Właściwie tylko co do ostatniego można mieć wątpliwości - kontakt w pierwszym był ewidentny, trudno się dziwić Ambrosiniemu, że wykorzystał, drugiego nawet nie ma co tłumaczyć.kiedy ostatnio dostaliśmy 3 karne - wszystkie 'miękkie''?
Milan dziś w bardzo kombinowanym ustawieniu, nie zagrał wspaniale, ale na Genoę to wystarczyło - to jest najważniejsze. Za Carlo z taką Genoą może i byśmy wygrali, może przegrali, na pewno jednak po ciężkim i wyrównanym boju. Teraz nie ma Cafu, Maldiniego, Kaki, Rui Costy czy Shevy, a wynik jest znakomity. Milan staje się drużyną, a nie zbieraniną indywidualności, wszyscy walczą, starają się, o to mi właśnie chodzi - łatwiej mi znosić porażki za Leo, niż remisy za Carlo właśnie ze względu na tę ambicję i wolę walki piłkarzy.
Nie przekonał mnie dziś Huntelaar, ale jak mógł przekonać, skoro wszedł w momencie, gdy mecz był przesądzony. Taka jego rola niestety, skoro Borriello gra tak, jak gra - widać gołym okiem, że Włoch jest lepszy i naprawdę bardzo wiele daje zespołowi.
Pomimo podobno jakiegoś drobnego urazu Pirlo, braku Pato i Seedorfa nasza gra wyglądała naprawdę nieźle, nawet po zejściu Andrei. Piłkarze wypełniali zadania boiskowe, musiałbym upaść na głowę, żeby przy wyniku 4:1 oczekiwać od zespołu ofensywnej gry i starań na parę dni przed szlagierem z Juventusem. Znakomicie zaprezentował się Ambrosini, Gattuso co najwyżej przyzwoicie, ale czego oczekiwać po piłkarzu o takiej charakterystyce, gdy nie ma z kim powalczyć? Nie oczekuję od niego tego, co dziś prezentował Ambrosini, prawdziwy probierz możliwości czeka na Gattuso w niedzielę. O ile zagra, bo raczej przed nim w kolejce będą Pirlo, Seedorf, Ambrosini i chyba również Beckham.
Naprawdę fajnie prezentował się Antonini, Abate ze względu na ofensywne ustawienie Anglika nie grał za bardzo do przodu, znakomite momenty Ronaldinho i Borriello wystarczyły do rozbicia Genoi. Niby super, ale należy pamiętać o tym, jak wyglądało pierwsze kilkanaście minut po bramce dla Genoi i frajersko niewykorzystany rzut karny. Nadal wiele jest do poprawienia, najważniejsze jest jednak to, że pomimo takiej sytuacji personalnej, jaka jest, że w zespole brak gwiazd i nie zanosi się na transfer - Milan jest w stanie gromić rywala i grać naprawdę nieźle nawet z takimi piłkarzami, jak Antonini czy Abate.
I na koniec najpiękniejsza rzecz dziś - gest Beckhama. Nigdy go nie lubiłem, nigdy go nadto nie ceniłem, zawsze uważałem za przeciętnego skrzydłowego i przecenianego ze względu na wartości marketingowe, ale pokazał dziś, że człowiekiem jest wielkim.



