W ogóle nie zwykłem zgadzać się ze świnką,ale Wilmore - PRZESADZASZ.Beckham gdziekolwiek nie grał (nawet w zblazowanym klubie jak Real,gdzie wszyscy w pewnym okresie lali na wszystko) był wzorem profesjonalizmu i ważnym,o ile nie kluczowym graczem pierwszego zespołu.Z czysto piłkarskiego punktu widzenia - to co u pomocnika najważniejsze - czyli podania,szczególnie długie - KLASA ŚWIATOWA - praktycznie przez całą karierę.Oczywiście jest wolny,poza tym nigdy nie był wybitnym dryblerem,ale z drugiej strony jednym rzutem wolnym odmieniał losy niejednego meczu.Taktycznie natomiast,jak to określił Ancelotti,gracz doskonały,co udowodnił także wczoraj rozgrywając na PRAWYM SKRZYDLE bdb zawody.Poza tym wielki profesjonalista - mimo 34 lat na karku - w bardzo dobrej formie fizycznej...Nie oszukujmy się, jako prawy pomocnik ani nie był nigdy wielkim graczem,
Wady Becksa - nigdy w pojedynkę nie pociągnął drużyny do sukcesów,zdarzały mu się wielkie wtopy (pewien pamiętny karny),odpuszczał mecze (w Realu,ale wtedy wszyscy odpuszczali),ale kiedy przyszło co do czego (kadencja Capello u Królewskich),pokazał,że jest 100% zawodowcem - i z rezerw przebił się do pierwszej 11,będąc praktycznie kluczowym graczem Realu w owym sezonie...Liderem nigdy nie będzie,ale jego rolą jest dograć piłkę z chirurgiczną precyzją do napastnika - co jak pokazał wczoraj - nadal potrafi najlepiej na świecie.Pytanie czy odnajdzie się w 4-3-3 u nas...
W ogóle prawdopodobnie wiele osób szanowało by go bardziej,gdyby nie zachciało mu się zostać spice-boyem (kasa,misiu,kasa - ale kto by nie chciał tyle kosić na reklamach?).



