Wygląda na to, że jest juz pozamiatene. Birmingham nie traci punktów kiedy strzela pierwszą bramkę, my nie zdobywamy kiedy ją tracimy. I pewnie nie inaczej będzie dzisiaj.
Nie zmienia nawet tego to, że nie schodzimy z połowy gospodarzy, bo prawda jest taka, że nie przeprowadziliśmy żadnej składej akcji. Jedno długie podanie Valencii do Rooneya to troche za mało.
I tutaj kłania się taktyka 4-3-3 (a prawde mówiąc 4-5-1). Może i wychodzi to z klubami z wielkiej czwórki i w Lidze Mistrzów, może wychodziło to z Ronaldo, który tak naprawde zchodził ze skrzydła i był środkowym napastnikiem, ale w meczach ligowych, gdzie trzeba przejąć inicjatywę to czyste samobójstwo. Rooney częściej przebywa na lewym skrzydle, Park gdzieś się tam pałęta, a wedle życzeń, mobilnym pomocnikiem ma być... Carrick.
I ciężko znaleźć nawet kogoś kto odmieniłby coś w tej grze. Ewentualnie Giggs, bo Owen pewnie nie wejdzie przed 70 minutą



