O zesz ale emocje! Nie wiem co napisac, bo w ogole szykowalem mowe pogrzebowa a tu w 6 minut z piekla do nieba.
Inter nie zasłuzył nawet na punkt w tej potyczce, do 88 minuty wygladało to katastrofalnie. Motty i Maicona to zal bylo ogladac, na ławce poza Samuelem i Arnautovicem same szczypiory. Wygladalo to dramtycznie. Wesley tchnał swoim fantastycznym strzałem jeszcze nadzieje. Ruszył Zanetti, a potem gra na afere i nagle urodzila sie fantastyczna klepka Arnautovica z Pandevem (pomogl nam defensor Sieny który zaspał) i Walter Samuel dokonczył dziela zniszczenia Sieny.
Dzis mozna sie cieszyc i podziwiac mentalność naszych graczy, ale w nastepnych meczach jak nie zmienimy podejscia bedzie tragicznie. Moze jutro cos skrobne o tym meczu bo nie chce sobie psuc humoru. To był najgorszy Inter jaki widzialem w meczach od 4 lat. Najgorszy ale za to jak sie podniosl!!!
Pazza Inter amala!!!



