Pierwszy mecz w tym sezonie z cyklu w którym dalismy dupy maksymalnie. Wszystko bylo zle poza jednym przebłyskiem Milito i rzutem wolnym Sneijdera. Do 88 minuty to były konwulsje, i ochłonąwszy po tych emocjach to juz sam nie wiem czy to zasługa mentalności czy tylko farta. Pewnie prawda lezy gdzies po srodku, ale trudno nie oddac wielkiej ambicji po wyrówanujacym trafieniu i pospolitym ruszeniu kiedy to ruszył Il Capitano gdyby nie był sfaulowany to w swoim stylu chyba przeszedłby cala Siene. Naprawde to mogło zaimponowac, choc to prawda ze przez caly mecz walczył chyba tylko Wes i gdyby nie jego trafienie zespoł by sie juz nie obudził.
Jak juz pisalem, nie powinnismy zdobyc nawet punktu we wczorajszym meczu. Tysiace niedokładności, strat, miliony nieporozumien, strach w oczach. Tak Inter wczoraj był przerażony swoja nieporadnoscia. W Barcelonie zawodnicy wygladali jakby im nie zalezało, wczoraj byli przestraszeni tym jak Siena w łatwy sposób przerywała nasze ataki. Tak przerazeni, ze czesto oddawalismy im pilke sami. Prawde powiedziawszy wygladało to tak, ze Inter wyszedł na mecz i chcial pospacerowac, strzelić pierwszy gola i potem ewentualnie dokończyc drugim golem bojaźliwego rywala. Tyle, ze rywal nie przestraszyl sie Interu i wykorzystal brak organizacji i truchtanie tych co wczoraj udawali graczy Interu Mediolan. Pierwszych dwóch bramek dla Sieny w ogole byc nie powinno. Maccarone biegnie z 30 metrów nie atakowany z tyłu przez truchtajacych Stankovica z Motta a z przodu nie atakujacy go Lucio i Cordoba, wiec strzelil i miał prawo strzelić nie do obrony. Druga bramka to juz porażka totalna. Nie mozna zostawic zupełnie wolnego zawodnika w polu karnym. Gdyby nie te dwa błedy, moze nie swietna interwencja Curciego przy strzale Pandeva, to po pierwszej połowie prowadzilibysmy 3-0 i byloby po meczu. O ile pierwsza połowa byla bardzo słaba to druga to juz byl zupelny koszmar. Zaczelo sie od tego, ze Mourinho zmienił system gry wprowadzajac Samuela do obrony a przesuwajac Zanettiego do srodka, ale nagle wbigajac na murawe urazu doznał Stankovic a na ławce obok Toldo same tuzy: Donati, Crisetig, Stevanovic, Alibec i Arnautovic. Wybór byl oczywisty, Marko dostał szanse, potem tez dobra decyzja o zmianie zenujacego Motty na Stevanovica, który pokazał sie z dobrej strony. Swoja droga szkoda Arnautovica wczoraj na tle naszych gwiazd, na tle Quaresmy pokazał, ze moze wiele mu jeszcze brakuje by byc liderem Interu ale na pewno nie brakuje mu odwagi i pomysłu w grze, a ma przeciez 20 lat. Ricardo powinien sie uczyć. Niestety chlopak zagra jeszcze kilka ogonów, moze w CI i pewnie Inter nie bedzie pragnał go pozyskac, szczegolnie za 9 baniek ale naprawde chłopak potrafi grac w pilke. Co sie działo pozniej wszyscy wiedza. Za ten mecz wyróznic mozna jedynie Pandeva, Sneijdera i Samuela, wiemy ile znaczy dla defensywy ten zawodnik (choc na lewej obronie sobie nie radził zupelnie) a wczoraj zobaczylismy ile Argentyńczyk znaczy dla ofensywy Nerazzurrich. Moze jeszcze malutkie wyroznienie dla Arnautovica i Stevanovica, bo po nich nikt sie nie spodziewał odwrocenia losów meczu, a pojedynczymi zagraniami pokazali wiecej niz "mistrzowie" znajdujacy sie na boisku.
Teraz trzeba z niecierpliwoscia czekac na powroty Cambiasso, Muntariego, Santona, bo dzieki temu bedziemy mieli jakakolwiek alternatywe by w srodku pola nie musiał grac Motta. Szkoda, ze nie sprzedalismy Vieiry za tydzien. Fakt to dopiero jego pierwszy tak słaby wystep i nie mozna go skreslac ale jesli wyjdzie w nastepnym meczu jako defensywny pomocnik to bede sie spodziewał wszystkiego najgorszego. Co ciekawe wydawalo sie, ze w meczu w Weronie Inter wracał do dyspozycji fizycznej i forma rosłą w gore. Teraz trzeba miec nadzieje, ze to po prostu taki mecz wyszedł i ze nie jest to jakis glebszy kryzys, bo nastepne mecze z Bari i Milanem (oby w szerszym skladzie personalnym) beda niesamowicie trudne, co wiecej Milan wydaje sie olbrzymim faworytem zblizajacych sie derbów i wydaje sie, ze kibicowanie dzis Juventusowi a przynajmniej remisowi nie jest złym rozwiazaniem. Coż mozna rzec, cieszmy sie ze zwyciestw po tak heroicznych bojach, ale badzmy swiadomi ze gra musi ulec diametralnej odmianie jesli chcemy dalej uchodzic za drużyne nie do ruszenia w Seria A.
Forza Inter!
ps. ma ktos linki do skróty z tego spotkania z komentarzem Scarpiniego?



