Widzę, że humor dopisuje.Patrząc na kariery jakie zrobili Pazdan, Zahorski (ten akurat miał trochę pecha, kontuzja) i Lisowski, wypada chyba przyznać rację tym "znafcoooom".
Pazdan - 1987 rok.
Zahorski - 1984, późno odkryty, ponad rok zmarnowany przez kontuzję.
Lisowski - od samego początku miał w kadrze pozycję równą Nowakowi obecnie.
Faktycznie, idealny czas na podsumowanie ich karier.
Smuda robi dokładnie to samo, co Leo, a tymczasem wciska kit na każdym kroku, że "zrobi to inaczej niż Leo", aż człowieka mdli. Od hipokryzji.



