Re: Juventus Turyn cz.2 (zbiorczy)

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8191
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Re: Juventus Turyn cz.2 (zbiorczy)

Post autor: Wilmore » 16 sty 2010, 0:15

Przecież by mógł powiedzieć, że sprzedał leszcza za grubą kasę i jego wizerunek by wyszedł znacznie lepiej.
Tak, na pewno zyskałby wiele szacunku u ludzi ze światka, gdyby tak nazywał piłkarzy. Nawet, jeśli to są naprawdę gracze na poziomie Melo.
Każą mu kreować grę, a Melo jest od jej przerywania, każą mu wychodzić z piłką do przodu a Melo jest dobry gdy zostaje w głębi pola i czeka na akcję
Ależ ja się z Tobą całkowicie zgadzam! I on dokładnie to robi! Tak jak przerwał wyjście spod bramki Juventusu przy okazji gola Nesty w meczu z nami, tak też zawsze zostaje w głębi pola i obserwuje akcje Juventusu, które kiedy się tylko da - przerywa doskonale. Generalnie od września na każdym kroku udowadnia, że przerywa akcje doskonale. Mieliśmy już kogoś takiego w Milanie - Brocchi się nazywał - świetnie przerywał akcje, szkoda tylko, że wyłącznie nasze. No ale my go wychowaliśmy, nie zapłaciliśmy za niego 20 milionów + połamańca. ;) Jeśli tego od niego oczekujesz, to rozumiem nareszcie Twoją wiarę w jego umiejętności. :wink:
Z człowiekiem od czarnej roboty w stylu Makelele łączy go jedno - obu nikt nie zauważał na boisku. I tylko to.

Jeśli jednak nawet z jakiś dziwnych powodów uważasz go na poważnie za dobrego piłkarza, to powinieneś widzieć, że on jest też dobrym przykładem zawodnika, po którym trudno się było wiele spodziewać, a który nagle zrobił postęp i zaczął być gwiazdą.

Żeby było jeszcze zabawniej - nie tylko Ferrara, ale i Leonardo uważa go za piłkarza zdolnego do zastąpienia Melo i rozgrywania. :wink:

Wybacz złośliwości, ale inaczej w temacie Melo nie da się po prostu wypowiadać z boku patrząc na jego wybryki. Gdybyś Pirlo postawił na środku obrony, to on nadal potrafiłby podać na kilkadziesiąt metrów. Gdybyś Ronaldinho dał na prawą obronę, to on nadal potrafiłby minąć piłkarza. Melo się nie nadaje na grę na pozycji Pirlo, ale spójrz, że on grając na środku pomocy nie jest w stanie zatrzymać akcji bez faulu mając naprzeciwko siebie tak statycznego rywala, jak Pirlo w niedzielę. Rozumiem, gdyby został postawiony na środku pomocy, sprowadzany jako rozgrywający i krytykowany za to, jak gra, bo nie potrafi spełnić oczekiwań. Ale do licha, przecież znasz się na piłce, widać to po Tobie, nie możesz nie widzieć tego, że on grając na pozycji wcale nie tak odległej od swojej nominalnej nie potrafi zrobić tego, po co był sprowadzany. Zwyczajnie nie potrafi - mając naprzeciwko siebie Pirlo czy Ambrosiniego prędzej władowałby im korki w jądra, niż odebrał piłkę, bo to taki kaliber piłkarza. Nigdy nie krytykowałem go za umiejętności gry do przodu, bo nie tego się po nim należy spodziewać - problem polega na tym, że umiejętności gry do tyłu też nie pokazuje, a z tego podobno błyszczy.

Wróć do „Włochy”