Czyli, że Real powinien płacić De la Redowi jeszcze po milionie przez kilka lat wiedząc, że ten nigdy już nie wróci do gry? Dziwnie postrzegasz pojęcie klasy klubu. Czy jak piłkarz kończy karierę przed końcem kontraktu, to kluby płacą mu jeszcze pieniądze? Zobowiązania kończą się dwustronnie. Zawodnik przestaje być czynnym piłkarzem, przestaje trenować i grać zawodowo, a klub przestaje mu płacić za to pieniądze i nie rozumiem dlaczego w tym wypadku miałoby być inaczej.
Real nie odwróci się całkiem od Rubena. De la Red już jakiś czas temu zaczął robić papiery trenerskie, a więc dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że taka sytuacja, iż nie wróci już na boisko może wystąpić. Nigdy nie wiadomo, czy kiedyś nie zajmie miejsca w zarządzie, albo nie zostanie trenerem drużyn młodzieżowych (a może i wyżej).
I co z tego, że sprzedał, jak potem odkupił drożej? Sprzedał po to, by się ograł w lidze i mogąc grać regularnie udowodnił swoją wartość, a nie dlatego, że w niego nie wierzono. Gdyby w niego nie wierzono, to nigdy by nie wrócił.MazurXIII pisze:Z tego co wiem to klub wypiął się na niego 2 razy - nie wierząc w niego i sprzedając go do Getafe (inkasując jednocześnie coś koło 3 mln € - więc bajki o tym,że Real tylko 'poniósł koszty' opowiadaj komuś mniej zorientowanemu w temacie) i właśnie teraz.



