Te same osoby, które potępiają Ronaldo, który na dobrą sprawę nic takiego nie zrobił (a naprawdę mógł, bo kibice na San Mames, gdy przyjeżdża Real potrafią zachowywać się jak bydło, a gracze Bilbao dosyć solidnie opóźniali grę i nie odstawiali nogi) nie pisały ani słowem o karygodnym frustrackim faulu Henry'ego w 93 minucie rewanżowego spotkania z Sevillą, za który nie wiedzieć czemu dostał tylko żółtko. Wtedy obyło się bez echa. Tymczasem teraz oczernia się Ronaldo za to, że zamarkował rzucenie piłką i zdenerwował się, gdy rzuciło się na niego trzech kolesi (celem opóźnienia gry). Bez jaj.
Ramos został w sytuacji przed golem, ale wtedy obrońcy nawet nie ustawiali pułapki offsidowej. Wszyscy wyskoczyli do przodu, by próbować blokować strzał, a nie złapać na spalonym Toquero. Poza tym wtedy gol nie padł, a dużo większą winę za gola ponosi Lass, który podał piłkę do Llorente i ten ktoś, kto nie wiedzieć czemu Hiszpana nie przykrył - Ramos krył innego zawodnika.



