Już chyba wszyscy podchodzą do kolejnych porażek beznamiętnie. Nie ma naprawdę czegokolwiek co mogło by zwiastować poprawę. Frajerstw w obronie sięga zenitu (obrona nie wyciągnęła wniosków z sytuacji gdzie Buffon musiał ratować punkt faulem przed polem karnym), w ataku postęp jest o tyle taki, ze trafiliśmy z gry, bo w ostatnich kilku meczach nie było nawet strzału w światło bramki z akcji (dziś były 2Wiecie, że to nawet się robi zabawne?
Wrócił Sissoko, ale ustawiony został na pozycji Melo i zagrał tak jak Brazylijczyk. Widać Ciro "jestem jak Rocky" Ferrara nie wyciąga wniosków.
Mam nadzieję, że uda nam się wyprszedzić w tabeli Napoli koniec końcem, bo Roma to za wielka potęga jak na koncept Secco i Blanca tak pięknie realizowany przez Ferrarę.


