Oglądałem dziś 20 minut meczu Stoke - Arsenal. Nie dość, że byłem świadkiem koszmarnego błędu Fabiańskiego, który wg niektórych znawców premiership powinien być naszym bramkarzem nr 1 (oj daleko mu daleko), to jeszcze przez całe 20 minut na boisku wiało nudą. Nie wiem czy ten gol w 2 minucie tak ustawił początek meczu, ale kopanina okropna, wyglądało to gorzej niż w polskiej ekstraklasie. Dno i dwa metry mułu, a już błędy Campbella i innych gwiazdeczek Arsenalu (Theo) mnie zupełnie zniechęciły do oglądania kolejnych minut.
Wyłączyłem, wolę polską ligę.



