Po tym jak już było 2:0 to patrzalem jednym okiem i nie wiem, czy bramkarz słusznie wyleciał, choć jak pamiętam jak po karnym się z ryjem na sędziego rzucił, to pewnie zasłużył. Fatalny wślizg, czy też atak na nogi Belhadja. Tu akurat czero jak najbardziej słuszne. No i głupota wielka, bo nawet w 10 mieli szanse na odrobienie strat i bramka wisiała w powietrzu. Później już tych szans nie mieli.



