Pierwszy mecz słabiutki, ale w drugim już można było zobaczyć kawałek dobrego hokeja. Tak na dobrą sprawę, gdyby nie Vokoun, to Czesi w życiu by tego spotkania nie wygrali. Szczególnie duże brawa należą mu się za początek drugiej i trzeciej tercji, kiedy bronił jak nawiedzony. Słowacy też trochę na własne życzenie się pogrążyli, bo łapali jakieś głupie kary (jak np Chara, za uderzenie rywala kijem w plecyBoromir pisze:Dzisiaj jeszcze Szwedów i Czechów trza obejrzeć



