Nie wiem, nie bardzo orientuję się w wypowiedziach Kowalczyk, ale kilka rzuciło mi się w oczy.
Kłótnia z Małyszem, któremu wielka Justyna może co najwyżej posmarować narty i sprawdzić wiązania...
Ciągłe narzekanie na trasy w Vancouver do tego stopnia, że niektóre z zawodniczek już zaczęły z niej szydzić.
Dlatego nie wiem, czy mój osąd jest prawdziwy, ale jak dla mnie to Kowalczyk zjadła o kilka rozumów za dużo. Generalnie mam ją w dupci, ale zapamiętałem sobie to jak wygrała coś tam ostatnio, co się mega liczy w biegach (coś jak turniej 4 skoczni), to każdy w Polsce łaaa Justyna to jest łaaa. Przywiezie 15 złotych medali z igrzysk, nie ma na nią bata. Oczywiście wypowiedź Justyny po tym czymś: trasa do dupy, zwariowali, za duży podbieg, więcej tu biegła nie będę...
No i dostała w dupcię dzisiaj. Ta co wygrała pokazała Kowalczyk która z nich jest zawodowcem, a która nie. To tak jakby wygrać puchar UEFA i startować do kogoś kto wygrał LM.;f
Jak znam życie to i tak w Polsce będzie mega wielka radocha, bo jest brąz. Tyle, że każdy liczył i w sumie wymagał od niej złota na jej koronnym (niby) dystansie. Jej się nie oberwie. Tacy piłkarze po dupie od prasy i społeczeństwa dostaliby od razu. Śmiech.
Jakby biegła ta co wpadła do rowu to Kowalczyk byłaby pewnie bez medalu.
Wszystko to napisał odświętny obserwator biegów. Dyscypliny przeraźliwie nudnej. Wolę biatlon.



