Nie prawda. O ile w Lahti i SLC tak było, to już w Predazzo wygrywać miał Hannavald. W Willingen zmiażdżył wszystkich dostając chyba dziewięć 20. Małysz zaszył się w Ramsau i wypalił. Był faworytem oczywiście - ale do medalu, a nie do złota. To samo w Sapporo. W Vancouver jednak atakował z jeszcze dalszej pozycji.Tak sledzac kariere Adama to w przypadkach gdy zdobywal medale czy to na MŚ czy w SLC byl tam jednak wielkim faworytem podobnie jak obecnie Gregor czy Simon. Te igrzyska to jednak troche inna historia.


