Polska to są pionki. Bułgaria tłumaczy, że chcą blisko od lotniska zagrać i Polska się podporządkowała. Zachowanie jakby do Bangladeszu miała przyjechać gwiazdorska Brazylia i wszyscy się dostosują, byle mecz się odbyłemdżej pisze:Mnie zastanawia jedna rzecz. Gramy w Warszawie na życzenie Bułgarów. Ale z jakiej racji to my, gospodarze, mamy dostosowywać się i grać tam gdzie sobie życzy rywal?
Marco Van Basten. Polska grała w Kielcach w ramach eliminacji do mistrzostw świata z San Marino i nikt nie robił grymasów na twarzy, że lotnisko daleko. Eliminacje według mnie były ważniejsze mimo, że to San Marino było i jakoś UEFA nic nie gadała.



