Bzdura. To znaczy nie to, że Polska to są pionki, tylko to, że dostosowują się do nich ze względu na jakieś podlizywanie się.Polska to są pionki. Bułgaria tłumaczy, że chcą blisko od lotniska zagrać i Polska się podporządkowała. Zachowanie jakby do Bangladeszu miała przyjechać gwiazdorska Brazylia i wszyscy się dostosują, byle mecz się odbył
Bzdura. To żadne podlizywanie się.Bułgarskie gwiazdy nie mogą sobie przejechać 111km z Kielc do Krakowa, to od razu im się trzeba podlizać i grać na klepisku.
Musieliby spełniać - takie są przepisy UEFA. Jeśli boisko znajduje się ponad X (nie pamiętam ilości, nieistotne zresztą w tym przypadku) kilometrów od lotniska, to reprezentacja ma prawo się nie zgodzić i zażądać rozegrania w meczu w innym miejscu - inaczej mecz nie dochodzi do skutku.Ciekawe czy Polakom takie życzenia by za granicą od ręki spełniali. To jest żadna Brazylia czy Hiszpania, żeby im tańczyć jak nam zagrają.
Mecz z San Marino się odbył za zgodą tej reprezentacji, bo im wisiało, nic dziwnego zresztą, gdzie grać - na Ostrowiec też by się zgodzili. Bułgaria się nie zgadza - ich prawo - więc mecz musiał (bezdyskusyjnie) zostać przełożony gdzie indziej. Tu się jednak pojawia pytanie, czy nie było lepszej lokalizacji od stadionu na Konwiktorskiej?



