No ja właśnie nie rozumiem tego po co startować jak się zajmuje miejsca poza 50 w PŚ. Zrozumiałbym, gdyby to było na zasadzie zabawy, odskoczni dla życia codziennego, ale wtedy nie bierze się dopingu. Nie rozumiem po co wydawać kasę na nietanie przecież środki żeby zająć 11 miejsce w biegu indywidualnym i 6 miejsce w sztafecie (zresztą ona tam chyba słabo pobiegła?). Jakbym miał sięgnąć aż takiej desperacji to po to, żeby coś wygrać i chociaż przez chwilę poczuć się jak gwiazda a nie zając miejsce poza 10 i wpaść... No bo kto za parę lat, w dobie sukcesów Kowalczyk, będzie pamiętał, że ona zajęła 11 miejsce w IO?czeher pisze:tak to po co w ogole startowac, jak sie wie, ze sie nie wygra... To tak nie dziala... przeciez to nie ejst tak, ze jak ktos wezmie koks to odrazu za "friko" wygrywa... a Floyd to bil sie tez z innymi cos czysci pewnie tez niezbyt byli... Wino tez byl kiedys na dopingu a w danym wycigu nic nie pokazal
Mało prawdopodobne wydaje mi się też, że nic o tym nie wiedziała. Wszyscy się tak tłumaczą. Był kiedyś taki hokeista, co mu doping w krokiecie podali...


