Higuain gra tak samo jak zawsze. Nie dostrzegam różnicy. Jak strzelał to wszystko było zajebiście, wielki Igła, a jak w dwóch meczach trafiał po słupkach i poprzeczkach, to nagle jest głównym winnym porażki. Nie jest. Oczywiście, że do pustej bramki powinien trafić, ale 2:0 do przerwy znaczyłoby tyle samo, co 1:0. Gol dla Lyonu całkowicie zmieniłby sytuację. Będę się o niego niepokoił, kiedy przestanie dochodzić do sytuacji. Wtedy na pewno byłoby coś z nim nie tak. Czasem wpada, a czasem nie wpada, największą umiejętnością napastnika jest dojść do sytuacji, a w tym Gonzalo wciąż się wyróżnia.
Real zagrał słabą drugą połowę. Nie rozumiem dlaczego, nie wierzę, że dwie zmiany Puela mogły tak rozmontować Real, który w pierwszej połowie był zespołem dużo lepszym. Niby w jaki sposób? Wynik do przerwy nic Realowi nie dawał, po przerwie powinien siedzieć na Francuzach i dążyć do drugiego i trzeciego gola, nie dając im grać. Przecież potrafili to robić. Zamiast tego wyszli, jakby miało się już samo wygrać i dali Lyonowi piłkę, której wcześniej prawie nie wąchali. Dla mnie nikt nie jest winny bardziej i nikt mniej, bo tak chu.jowa pod każdym względem druga połowa nie miała prawa się zdarzyć.
Wypowiedzi Ramosa przed meczem nawet nie czytałem, po tym jak zobaczyłem tytuł newsa. Może to i dobrze. Wiara w siebie to jedno, ale najpierw trzeba wygrać, a potem można pierdolić. Nie na odwrót.
Też chętnie bym się pośmiał, demot jest całkiem niezły, jednak na myśl o tym meczu przepełnia mnie tylko smutek, wściekłość, rozczarowanie, niedowierzanie i tym podobne uczucia. Nie potrafię się uśmiechnąć.
Niektóre posty są żenujące i nawet nie będę ich komentował. Tylko przypomniały mi, dlaczego ostatnio tak mało się na tym forum udzielam.



