1. Pierwsza połowa była lepsza niż mecz z Wigan, druga - równie żałosna. Prawdę mówiąc jedynym pozytywem tego spotkania była ładna dwójkowa akcja Torresa i Babela zakończona strzałem Holendra, który świetnie wybronił bramkarz Lille. Całe spotkanie można opisać słowami: chaos, brak pomysłu na grę, 1 składna akcja, chora taktyka.
2. Katastrofalny Insua, którego Hazard (który zagrał kapitalnie) co chwilę wkręcał w ziemię. Kuyt zupełnie niewidoczny, nie było z niego dosłownie żadnego pożytku (co ostatnio jest normą). Lucas i Gerrard także słabi. Brazylijczyk jak zwykle nie wnosił nic do gry ofensywnej, a w dodatku zagrał słabo w defensywie. Steven podtrzymuje swoją formę z ostatnich spotkań (dalszy komentarz jest zbędny). Reszta również nie najlepiej. Na plus jedynie Babel, Reina, Mascherano i Carragher.
3. Zmiany Grubego, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że Hiszpan trzeba jak najszybciej wywalić. Rierę wprowadził na boisko kosztem Babela, który był naszym najgroźniejszym zawodnikiem w ofensywie, zostawiając Kuyta na boisku. Aquilani cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych (przy okazji: przed meczem Benitez mówił, że ma nadzieję, że Włoch w spotkaniu z Lille zagra podobnie jak w poniedziałkowym meczu z Wigan, gdzie dał dobrą zmianę). Parodia jakaś.
Amerykanie, wywalcie Beniteza!



