Przypomina mi to juz pewna dyskusje odnosnie Pekinu i kasy (gownianej jesli chodzi o skale swiatowa) na przygotowania... Zdaje sie ze chyba sam skakales pod sufit jak Malysz zdobywal medale, jednak on tez dostawal jakams kase "za nic"....pod koniec lat 90 byl bliski pojscia nawet do uczciwej pracy bo wynikow nie bylo, kasy nie bylo i perspektyw - teraz kładłby nowa strzeche na jakis tam wislacki dach - skladki na niego bylyBoromir pisze:Oczywiście wiem, że łatwiej jest biegać i dostawać kasę za nic niż iść uczciwie do roboty.
I sztuka jest zarabiac za to co sie lubi robic, przebiegniecie kilkutysiecy km w danym makrocyklu to nic?, abstrahujac juz nawet od tego ze to robi sie mimo wszystko z przyjemnoscia i pasja
Poza tym tego nie nalezy zbytnio uplycac bo to wieloaspektowy problem, a wrecz tamat rzeka
A z tymi stypendiami znowu tak nie przesadzajmy, jako forme zachety... to nie zarobki pilkarzy, a prawdziwa kasa zaczyna sie dopiero po spektakularnym sukcesie a tak trzeba kombinowac w wielu przypadkach aby powiazac koniec z koncem
Ogolnie to jest teraz w czarnej.... nie tylko straci stypendium ale w dalszej perspektywie pewnie sie zalamie, na uczelni straci IPSPNa - a studiowanie bez niego to koniec zaliczen za pietruszkeBoromir pisze:Ona sama się jednak tego stypendium pozbawiła i to właśnie nazywam głupotą, bo nawet nic nie wygrała.



