Moim zdaniem akurat Anglia nie ma aż takiej złej sytuacji w drugiej linii. Gerrard może nie jest w pełni formy, ale przecież nie jest tragicznie. Lampardowi nic nie można zarzucić. Zawsze jest też Beckham (w 2006 roku chyba on był najważniejszym graczem - zapewnił wygrane z Ekwadorem i Pargwajem). No i są młode wilki.
Od kiedy interesuje się futbolem to bramkarz był najsłabszym punktem Anglików (Seaman, James).



