O Dżemie z Riedlem można wypowiadać się tylko w samych superlatywach. Bo to było zjawisko.mihalinho pisze:
"Wojna z 3 schodami". Hipnotyzujące solówki. To jest coś więcej niż muzyka. Nie potrafię określić słowami odczuć które mną targają podczas słuchania tego arcydzieła
A co do znakomitej "Całej..." - to kawałek, w którego studyjnej wersji mistrz Styka zarżnął solo (które jest jak na niego bardzo ociężałe, by nie powiedzieć toporne), co pierwszej gitarze RP zdarzało się niezwykle rzadko. Dlatego też każda koncertowa wersja smakuje lepiej*, bo rozimprowizowany Jurek znajduje zawsze inny pomysł na tę solówkę.
Ja bardzo lubię tę wersję:
A mi dziś w duszy gra Modlitwa Nalepy. Przeleciałem przez wszystkie wersje. Tę z studyjną, z Chróstem, koncertową z '86 z rozstrojonym Nowakiem, koncertową z '87 ze Styczyńskim, by zakończyć na takim coverze:
Balcar jakimś wielkim wokalistą nie jest, a aranż szału nie robi, ale zawsze to jakaś odmiana.
*podobnie jest z "Cegłą", w moim odczuciu to solo najlepiej wypadło na tym nagraniu, z wah-wahem pod nogą:
http://w994.wrzuta.pl/audio/2LhM9CSLQN2 ... _jak_cegla



