Dwie nieudane wrzutki i nic więcej. Najlepszym się zdarza.rati pisze:Fishbone - nie mogę się z Tobą zgodzić, co do fenomenalnego występu G. Nevilla. To, że miał asystę i całkiem dobrze radził sobie w destrukcji stawia go na pewno w jasnym świetle. Ale te jego późniejsze (po asyście) wrzuty w trybuny to pomsta do nieba. Do fenomenu to mu zabrakło paru kilometrów.



