Po pierwszej połowie byłem mile zaskoczony wynikiem, niestety kontuzja Albeldy zrobiła swoje - Fernandes nie radził sobie w ogóle z Xavim i Iniestą i Barcelona zdominowała grę. Pierwsza bramka to błysk geniuszu Messiego, dwie kolejne to efekt wykluczenia Maduro (po raz kolejny potwierdził że nie nadaje się nawet na ławkę) i kontuzji Saltora - Alba i Baraja w obronie więc kolejne bramki były tylko kwestią czasu.
Szkoda mi tylko Miguela, zaraz po Messim najlepszy gracz na boisku - czyścił wszystko i wszystkich w obronie i często brał udział w akcjach ofensywnych.
Villa może podziękować kolegom za pozbawienie go szans na zdobycie "pichichi".
Barcelona ogólnie słabo, jeśli zagrają tak w środę to mogą mieć spore problemy.



