Jak zobaczyłem czerwo dla Canny i wejście Grygery byłem absolutnie pewny, że polecą. Niby mnie to nie dziwi, bo obrona złożona z Grosso-Grygery-Zebiny i Salichamidzica oraz z Chimentim w bramce to gwarancja pisząc dyplomatycznie "znakomitej dyspozycji rywala w ofensywie", ale trzeba przyznać, że to co oni pokazują to jakiś fenomen jest.
W zasadzie to takie porażki mnie już nie emocjonują nawet. Wiadomo jak coś przyjmujesz w dużych ilościach tolerancja rośnie, a że w JUVE cipek cipka pogania...


