Co do samego meczu. Nie było to najlepsze spotkanie w naszym wykonaniu, mimo, że przeważalismy i graliśmy lepiej od Poolu. Kilku piłkarzy zagrało poniżej oczekiwań, gdyby Torres w końcówce nie spieprzył 100% okazji nie mielibyśmy teraz powodów do radości ale nie ma co gdybać. Rywale nie postawili nam dzisiaj wysoko poprzeczki, mimo że prowadzili już od 5 minuty. Przestraszyłem się, że to może się źle skończyć ale Liverpool potem zaczął grać jak zwykle w tym sezonie i nawet nasza przyzwoita (bo nie dobra) dyspozycja wystarczyła by ich pokonać. Zawodnik meczu jak dla mnie tylko jeden - Darren Fletcher. Dzisiaj zagrał kapitalne zawody (po raz kolejny) a piłka do Parka - cud, miód. To kolejna świetna asysta Darrena w tym sezonie, że przypomnę tylko tę do Rooneya na San Siro. Jego praca na boisku dziś nie do ocenienia. Park tak krytykowany po pierwszej połowie IMO dużo lepiej od Carricka. Po Nanim też spodziewałem się trochę więcej. Ale jest świetnie, znowu wracamy na fotel lidera a Vidic nie dostał czerwa



