Chelsea mocno zaczęła, wydawało się po bramce Drogby, że będzie wysoki wynik. Później Blackburn się otrząsnęło i zaczęło stwarzać okazje. Pedersen miał kilka sytuacji fajnych, często też było sporo zamieszania po jego wyrzucach z autu a'la Delap, nawet miał swój ręcznik.
W 70 Diouf przeskoczył w polu karnym Ferreire i trafił z bliska, po czym Chelsea znów się rzuciła do ataków. Nawet Lampard w końcówce zanurkował, ale sędzia nie dał się nabrać.
Z Blackburn na wyjeździe bedzie cholernie ciężko. Podobnie jak było z Hull, Stoke, czy będzie z City w następnej kolejce. Ale nikt nie obiecywał, że bedzie łatwo.



