Tak poza tym kicha jak zwykle ostatnio. RealFan pisał o naszej zależności od Leo i nijak nie da się nie zgodzić bo gdyby nie Argentyńczyk to w ostatnich meczach tylu punktów byśmy nie zdobywali. Koniec i kropka.
Tylko Leo jest w stanie obecnie strzelać bramki. Dramat. Dobre 45 minut z Valencią i 90 minut z VFB nie zamydliły mi oczu, ale z drugiej strony staram się nie popadać ze skrajności w skrajność. Wiadomo, że Real w całej swojej wspaniałomyślności odpadł z LM i teraz gra tylko w lidze, ale my musimy szachować siłami w dłużej perspektywie. Oczywiście mogę nie mieć racji, ale staram sobie jakoś tłumaczyć gówno jakie grają niektórzy piłkarze.
Choć akurat dzisiejszy mecz to słaby materiał do analizy. Zestawienie Busquets-Toure-Keita w środku pola to absolutnie eksperymentalna koncepcja, która nie może mieć racji bytu w 'normalnym' meczu. Widocznie Pep zaufał, że nawet grając takim upośledzonym kreatywnie środku pola możemy wygrać ten mecz. Może nawet liczył po prostu na Leo?
W ataku Pedro na miarę swoich możliwości. Dobra asysta przy pierwszym golu.
Zlatana bronię jak mogę i dalej jestem pewien, że po sezonie liczby (indywidualne oczywiście) go obronią, ale dzisiaj kompromitacja i karny nie zatrze fatalnego obrazu jaki po sobie pozostawił marnując kolejne akcje.
Niestety osobiście jestem w mniej więcej takiej formie jak Iniesta a więc nie mam siły tłumaczyć dlaczego Ibra nie jest beznadziejny ani dlaczego przedłużyliśmy kontrakt z Rafą.
Kluczowe określenie "wydaje się". Właśnie najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że nawet kiedy Ibra jest w słabej formie (na początku sezonu grał dużo lepiej) to jego rywale nie grają na tyle dobrze, aby go wygryźć. Epizody Henryka to za mało, a nie widzę powodów, aby winy za mecze w których nie gra zrzucać na karb trenera. Uważam, że gdyby miało to sens to by grał.Magnum pisze:Henry wydaje sie jest pewniejszy niz Ibra
Messi... brakuje słów.


