Re: Legia Warszawa (L) (zbiorczy)

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 65041
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8692
Kontakt:

Re: Legia Warszawa (L) (zbiorczy)

Post autor: cloner » 26 mar 2010, 13:05

Wilmore pisze:To jest smutne.
A dla nas to jest piękne. Setki przejechanych kilometrów za ukochaną drużyną, zabawa w pociągu, litry alkoholu i najlepsi kumple. Później sektor gości, najczęściej klatka bo działacze uważają nas za idiotów, którym to wystarczy, catering na marnym poziomie, kiełbasa za 10 złotych!! i nawet jak poprosisz o musztardę to i tak Ci keczupu naleją. Później zabawa podczas meczu, głośne śpiewy, pozdrawianie zgód, które nas wspomogły na dalekim wyjeździe, piękna sektorówka, masa confetti a do tego 50 rac, efekt niezapomniany. Piłkarze chyba przegrywają 3-0, ale [ch**] nas to interesuje, my jeździmy nie dla wyniku tylko dla ukochanego klubu, bo my wierzymy! bo nas się nie da kupić! My się dalej bawimy na sektorze, piłkarze ze spuszczonymi głowami przychodzą pod sektor, poklaszczą 10 sekund i idą do szatni. Ciekawe czy któryś z nich pomyślał o tym, że niejeden z nas wybrał mecz zamiast urodzin dziewczyny czy egzaminu na uczelni, oby, bo inaczej trzeba będzie znowu przyjść na trening i powiedzieć im, że gra w koszulce z naszym herbem zobowiązuje do porządnej gry, a nie odpierdalania maniany. Powrót znowu pociągiem wszyscy zmęczeni, trochę wkurzeni wynikiem, ale [ch**] z nim, dzwonimy do znajomych, jak grali rywale, też przegrali, no to humory nam wracają. Na jednej ze stacji się zatrzymujemy, zaprzyjaźnieni kibice przekazali nam wodę i piwa, wielkie dzięki! Niestety nie wszystkim się to spodobało, kurwom milicyjnym się nudzi i poczęstowały nas gazem! I znowu wszyscy śpiewają to, co zwykle, prowokują [ch**], wyraźnie im się nudzi, przeszkadza im to, że się dobrze bawimy, a oni o 2 w nocy muszą stać na tym peronie i czekać aż odjedziemy. Pociąg rusza i z pełnym zaopatrzeniem wracamy do domu. Jestem w domu po 30 godzinach, następnego dnia znajomy do mnie dzwoni, że mnie z uczelni chcą wyjebać, bo znowu nie pojawiłem się na ćwiczeniach i nie dopuszczą mnie do egzaminu, natomiast pojutrze czytam w najpoczytniejszym polskim dzienniku, że bandyci wracający z meczu obrzucili kamieniami policję, która chroniła bezpieczeństwa na stacji kolejowej, żeby uspokoić kiboli trzeba było użyć gazu.


Jesteśmy zawsze tam...

Wróć do „Polska”