Może nie boli ale martwi mnie, że tak dużo osób lubi piłkę w Polsce a na mecze nie chodzą. To raz. Po drugie nie boli mnie to ile sympatyków ma Real czy Barca w Polsce ale wiem, że wiecej niż cała nasza kopana. Ale są to w niemal 100% kibice sukcesu i tylko kibice.Bienias pisze:Boli cie to ze np. Taki Real ma wieksza sympatie w Polsce niz Lech albo ze tysiace Polakow woli jezdzic na mecze swoich druzyn poza krajem niz przyjsc na nasze szare trybuny?
Po za tym, uważam, że tysiące Polaków na mecze zagranicznych klubów nie jezdzi. Choć oczywiście nie znam statystyk. Strzlam. Na pewno już z tej liczby, którzy byli na meczu ukochanej zagranicznej drużyny nie jezdzi tam systematycznie a raz, dwa razy na rok.
Napiszesz bo do Katalonii daleko. Ok ja to rozumiem. Ale idzmy dalej.
Masz prawo się ze mną nie zgodzić i uważać, jak uważasz. Jednak chciałbym tutaj nieco podważyć Twoją tezę. Fanatyk (w kontekscie kibicowskim) to (jak dla mnie i wielu innych osób, szczególnie zaangazowanych w sfere kibicowską) osoba, która nie tylko utożsamia się z klubem, lubi go it. Ale osoba, która chodzi na mecze swojej drużyny. Osoba, która poświeciła trochę czasu dla klubu, która tworzy atmosfere na trybunach. Naprawdę cieżko mi się z Tobą zgodzić, skoro 99% jej meczy oglądasz w tv. I nie interesuje mnie odległość od klubu. Wg mnie jesteś po prostu (a może i aż) kibicem, fanem klubu. Tak bym to nazwał.Bienias pisze:Czy jestem fanatycznym kibicem? utozsamiam sie z tym tekstem.....
Powiem Ci coś jeszcze. Jak graliśmy u siebie z Deportivo La Coruna, tvp regionalne podajże pokazało kolesia, młodego z 20 pare lat. Ten koleś chodzi na mecze Lecha. Ale jest tez kibicem Deportivo (po tym jak Deportivo zdobyło mistrza) i jak szedł na mecz to miał rozdarte serce. Poszedł na trybunę Lecha i założył szalik Deportivo
Z całym szacunkiem ale nasze trybuny są częściej żywe niż te na SS czy Camp Nou. Wole trybuny greckie czy polskie od hipszpańskich.Bienias pisze:nasze szare trybuny?
Ale jedno nie wyklucza drugiego. Ja wiem, że GW wpoiła wielu ludziom, że na trybunach w Polsce są tylko rozruby itd a tym bardziej w Poznaniu handluje się narkotykami. Ale uwierz mi, że na trybunach jest spokojnie a nie znam osoby, która idzie na mecz tylko dla atmosfery.Bienias pisze:Dla niektorych liczy sie pilka nozna a nie to co sie dzieje na trybunach
A propo bezpieczeństwa. Tak GW jedzie po Lechu i innych klubach i wzoruje sie na zachodzie. Jak byłem na De Kuip to my jak zwykle się super bawimy itd a po strzelonej bramce Djurdjevica kilku Polaków, kótrzy mieli bilety na prostą, bo byli z Holandii zostali zaatakowani a jeden z nich wyleciał do fosy.
Przed meczem jak jechaliśmy na stadion to nasze autobusy były obrzucone przez kamienie!
A wiec tak. Z tego co się domyślałem (bo pisłeś, że na Legie nie chodzisz) tak wywnioskowałem. Nie wiem wiec na co chodzisz. Może na Polonie ?Bienias pisze:Mylisz sie ze tacy fani jak ja nie chodzimy na mecze w Polsce. Gdybys przestal byc tak zaslepiony i nie wydawal gornolotnych opinii to wiedzialbys ze na mecze w Polsce chodza rowniez kibice tacy jak ja. Bywamy na meczach chociaz w moim przypadku juz nie na Legii co wyjasnilem w innym temacie.
Reasumując. Dlaczego tak się smieje pod nosem z niby takich fanatyków (wg mnie) ? Krótko mówiac nie chodzicie na mecze a na tym forum jest was z 99% z czego mówie raz albo dwa pojedziecie. Tylko teraz czytaj uważnie! Uwaga: taki wyjazd jest chyba bardziej sielankowy, typowo turystyczny i zapewne siedzisz na miejscu obak jakiegos azjata, zajadacie się kiełbasą katalońską i słowa nie wypowiesz chyba, że Barca Barca Baaaarca! Jak to tam w WASZYM hymnie leci
To tyle ode mnie. Wiem, że slowo "fanatyk" jest kozacko często używane ale bez jaj.



