Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 04 kwie 2010, 0:15

Carrick do odstrzału? Owszem w tym sezonie gra słabiej ale pisanie, że jest do odstrzału przez kibica MU woła o pomstę do nieba. W zeszłym sezonie Michael był jednym z naszych najlepszych piłkarzy, sezon 2007/2008 też miał świetny. Gramy 4 kolejny sezon w którym walczymy do końca o najwyższe cele na większości frontów. IMO to jest przyczyną tego, że w tym sezonie np. nasz duet stoperów zagrał ze sobą raptem kilka razy. Taka końska dawka spotkań w końcu musi dać w kość.
A jak myślisz jaką rolę pełniłby Neville gdyby nasi dwaj etatowi prawi obrońcy byli zdrowi. Gary gra teraz bo zarówno Brown jak i O'shea w tym sezonie boisko oglądają rzadko. Chwała Nevillowi za to, że jak na swój wiek i ilość kontuzji w ostatnich latach prezentuje się wciąż przyzwoicie. Rudy pewnie też nie grałby tak często gdyby Anderson i Hargreaves byli zdrowi. Giggs też testowany w ostatnich latach bliżej środka pola w tym zazwyczaj gra na skrzydle co zawęziło ilość naszych prawdziwych środkowych pomocników do 4 wliczając Gibsona. Biorąc pod uwagę, że często ostatnio gramy 3 w środku pola nie jest to powalająca liczba.
Ja przed tym sezonem też byłem sceptycznie nastawiony i mimo wszystko jestem pozytywnie zaskoczony naszą postawą przez większość sezonu co nie zmienia faktu, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Niestety kwiecień, który miał być miesiącem kluczowym może dla nas okazać się miesiącem najbardziej bolesnym już po pierwszym tygodniu. Zagraliśmy 2 ważne mecze i w obu zagraliśmy bardzo słabo znacznie oddalając od siebie szanse na półfinał LM i mistrzostwo, w dodatku straciliśmy Rooneya na kilka spotkań i kolejne mecze rysują się w czarnych barwach. Jak na złość Owen, którego potrzebujemy tak bardzo akurat teraz leży i się leczy. Nie wiem dlaczego akurat w tym momencie ale wyraźnie straciliśmy impet, bez którego ciężko będzie o jakiekolwiek sukcesy.

Dziś jestem wściekły na Deana. Owszem, wygrała drużyna lepsza ale nie była to sprawiedliwa wygrana. Nie wiem czy byśmy wyrównali czy nie ale w takich spotkaniach błedy tego kalibru nie mają prawa się zdarzać. Arsenal też powinien przegrać z Barcą ale nie przegrał a Katalończycy pretensje mogą mieć tylko do siebie. My możemy mieć pretensje do arbitra bo kto wie czy to nie była decyzja na miarę majstra. Chelsea IMO będzie mistrzem a Dean powinien dostać od Romana jakiegoś drogiego szampana. Co nie zmienia faktu, że szczególnie w pierwszej połowie zagraliśmy dziś naprawdę źle i nie widzę tego w środę z Bayernem. Tego meczu nie mogliśmy przegrać, niestety stało się inaczej. Jak na złość Monachijczycy uskrzydleni pobili Schalke na wyjeździe grając przez godzinę w osłabieniu, będą strasznie naładowani. U nas wręcz przeciwnie, nie wiem jak mamy strzelać bramki. Cóż, nadzieja umiera ostatnia, pożyjemy, zobaczymy. Na podsumowania jeszcze przyjdzie czas.

Wróć do „Anglia”