Wenger to fajny trener, ma niesamowitego nosa do szlifowania talentów, stworzył drużynę grającą nie-po-angielsku i przyjemnie dla oka ale stracił coś co przynosiło mu sukcesy w latach 90'. Dziś w drugiej połowie ta drużyna w zasadzie nie walczyła tylko patrzyła jak Barcelona bawi się piłką. W zeszłym roku w dwumeczu z MU Kanonierzy też byli bardziej obserwatorami niż realnym zagrożeniem. Brakuje czegoś Arsenalowi żeby w takim dwumeczu być realnym zagrożeniem dla Barcy i już nie można mówić, że doświadczenia. Ci piłkarze nie grają w LM i ze sobą od wczoraj, są młodzi ale już okrzepli na międzynarodowych boiskach a jednak wcale tego nie było widać. Nawet dziś po bramce Bendtnera wyglądało to tak, że Messi dostał policzek w twarz , wkurzył się i sam wymierzył klapsa a nawet 3 w 20 minut.
Faktem jest jednak to, że Kanonierzy dostali chyba najmocniejszego z możliwych rywali i ciężko dostrzec kogoś kto będzie w stanie zatrzymać Barcelonę w drodze do obrony tytułu, ku trwodze kibiców Realu - wygrana Barcelony w LM na Bernabeu to nie może być dla nich fajne. Messi to geniusz w najczystszej postaci, gdyby przełożył taką grę na reprezentację to na Argentynę nie byłoby mocnych. Warto też zwrócić uwagę na to jak świetnie funkcjonującą maszynę stworzył Guardiola. Brakuje kilku ważnych ogniw a ta drużyna nadal prezentuje się kosmicznie. Pytanie gdzie są ich granice. Szacunek.
Pojedynek Mourinho - Pep zapowiada się miodnie ale mimo mojej sympatii dla Interu nie wierzę, że zatrzymają Barcę. Być może w Mediolanie przedłużą emocje ale na CN podejrzewam, że Barcelona znowu załatwi sprawę.
Komentatorzy na N - [']. Jest 23.10 i byłbym wdzięczny gdyby ktoś mi napisał czy Maxwell jest już rozgrzany



